Gadu - gadu

Napisz anonimowo. Napisz do nas... Wyślij

czwartek, 10 sierpnia 2017

Muzyczny kącik 3

Sylwia Grzeszczak


Gatunek: Pop / Soul / RnB

Tytuły: 
  1. Bajka
  2. Flirt
  3. Karuzela
  4. Księżniczka
  5. Małe rzeczy
  6. Najprzytulniej
  7. Pożyczony
  8. Sen o przyszłości
  9. Tamta dziewczyna
  10. Tęcza
+ Inni :
  1. Afrodyzjak
  2. Chodź ze mną
  3. Co z nami będzie
  4. Mijamy się
  5. Nowe szanse
  6. Tak wyszło
Dlaczego lubię jej twórczość?

W jej piosenkach główny motyw to miłość, przynajmniej ja tak to interpretuje (oczywiście wiadomo nie w każdej). Posiada tez niesamowity głos szczególnie jak wyciąga wysoko dźwięki. Teksty piosenek są poruszające i prawdziwe, można się z nimi utożsamiać. Na stronie tekstowo.pl znajduję się 39 jej utworów.

 Znacie, słuchacie? Możecie się pochwalić w komentarzu innymi utworami lub powiedzieć co sądzicie o jej twórczości.

piątek, 4 sierpnia 2017

Wredność

Byliście dla kogoś kiedyś wredni, a może ktoś był wredny dla was?? 

Jak ja widzę bycie wrednym? Otóż podzielę tę cechę na dwie grupy, pierwszą będzie ta przyjacielska, a drugą będzie ta chamska. 

 Na czym polega wredność przyjacielska? Bycie wrednym dla siebie wśród przyjaciół szczególnie najlepszych jest czymś normalnym, to takie dokuczanie sobie nawzajem, kiedy obie strony wiedzą, że to tylko żarty, coś w stylu jak upadniesz, podam ci rękę, ale dopiero gdy przestanę się śmiać. Moim zdaniem bycie wrednym to cecha wrodzona i chyba każdy z nas ja posiada, ale to w końcu my decydujemy, czemu się poddajemy a czemu nie, dlatego każdy z nas inaczej wykorzystuje tę cechę, nie każdy jest wredny. Nie jest to kwestia nieposiadania tej cechy, jest to kwestia stłumienia jej w sobie. 

Czym, więc jest wredność chamska? Jest to najzwyczajniej perfidne bycie bezuczuciową istotą, nielicząca się z innymi i z faktem, iż można ich zranić. Jest to wredność do granic możliwości a może nawet i przekraczanie tych granic. Właśnie na tej części chciałabym się dzisiaj skupić. Gdziekolwiek byśmy się nie znaleźli, zawsze będzie chociaż jedna taka osoba, która będzie wrednie chamska, czy ma jakiś powód? Nie! Po prostu uwielbiam innym uprzykrzać życie, chcę zranić każdego jak najbardziej i to właśnie jest jej cel i równocześnie radość życiowa. Takie osobniki znajdą zawsze coś, czym mogą ci sprawić przykrość, skrytykować twój wygląd, czepiać się tego, co mówisz lub piszesz, po prostu wyzywają Cię, nie patrząc na to, że ty masz uczucia, że Ciebie to rani i boli. Najgorsze jest w nich jednak to, że robią to na tyle perfidnie, że nie obrzucą cię toną wulgaryzmów jak zwykłe bydło o nie, oni zrobią to w taki sposób, by było to tak powiedziane czy napisane, żebyś ty odczuł to, jak najbardziej a ich nie dało się oskarżyć o wyzwiska. Mamy wolność słowa, tylko chyba nie o to tutaj w tym chodzi, by niszczyć ludzi psychicznie. Teraz można napisać, że przecież można się na to uodpornić, ale czy uodpornilibyście się na jakiś ból, niezadawany systematycznie. Nigdy nie wiadomo kiedy napotka się taką osobę wręcz zionącą wrednością do innych byle tylko skrzywdzić, podeptać i zobaczyć jej smutek czy złość. Nie piszę tego, by wszyscy nagle zaczęli pałac do siebie miłością, bo nie o to tutaj chodzi. Bardziej chciałabym, żeby nie było ludzi, którzy oceniają nas jednym słowem, spojrzeniem czy gestem. Nie każdej grubej, brzydkiej czy głupiej osobie pomoże, jak ktoś będzie dla nich wredny myślenie, że wyzywanie takich osób pomoże im się wziąć za siebie, jest dużym błędem. Jasne są takie osoby, którym to pomoże, ale nie każda osoba (która nie jest „idealna”) będzie w stanie to znieść. Tym sposobem można spowodować odwrotny skutek, lub co gorsza można sprawić, że taka osoba popadnie w depresje albo jakieś załamanie psychiczne. Internet w dzisiejszych czasach pozwala nam na więcej, bo na ulicy przecież nie będziesz do kogoś krzyczał ty gruba świnio (no, chyba że jest się wśród dużej grupy znajomych i jest się chamem) jedyne co, to będzie to, ktoś miał w myślach, a w internecie można to komuś napisać w przekonaniu o braku konsekwencji. Teoretycznie co może nam taka osoba zrobić? No myślimy sobie, że
nic, ale to jest właśnie błąd myślowy, wielkie zdziwienie mogłoby być dla takiego osobnika, gdyby ta druga strona zadziałała. Nie będę jednak tutaj pisać o konsekwencjach prawnych, bo nie o tym jest mój post 😉
Na koniec moje pytanie brzmi czy nie lepiej być obojętnym i neutralnym niż wrednym chamem? Dla większości osób odpowiedź brzmi lepiej, ale dla jakiejś części z Was wyjdzie, że bycie wrednym, bezuczuciowym człowiekiem jest bardzo fajne. Jeśli niektórzy po przeczytaniu tego tekstu pomyślą sobie, że dobrze by było tym osobom, tak jakby ich kiedyś spotkało coś wrednego to wiedzcie, że w was też jest trochę wredności. Nikomu nie można źle życzyć, ale to naturalne, że czasami tym złym życzymy przynajmniej tego samego. 

Kochani, mam nadzieje, że post wam się spodobał, jeśli stok jeszcze nie obserwuje, to zachęcam do zrobienia tego. Komentarze mile widziane, staram się na nie odpowiadać o ile mam coś do napisania. Zachęcam również do przeczytania starszych postów. Pamiętajcie o jednej ważniej sprawie, jeśli macie facebook'a to zapraszam na fan page tego bloga. Może zdarzyć się tak, że będzie wiadomość informacyjna, dla której przecież nie bee robiła postu i właśnie tam się znajdzie. 
P.S. Do wszystkich blogerów, którzy mnie obserwują i posiadają swoje fp, serdecznie zapraszam do wysyłania mi linków.

piątek, 23 czerwca 2017

Zdarzenie, które podsumowało wszystko

  Anonimowe wyznanie

Moja historia jest dość smutna, ale najlepiej obrazuje zachowanie niektórych ludzi. Od kilku dni moją mamę bolał brzuch, ale nieraz już tak miała i przechodziło, jednak w piątkowy wieczór sytuacja się pogorszyła. Mama zaczęła tracić świadomość, więc wezwaliśmy karetkę. Mama wylądowała w szpitalu, gdzie okazało się, że jest ciężko chora i potrzebna jest operacja. Po 3,5 h lekarz nie dawał jej wielkich szans. Choroba była już w końcowej fazie. Też dali nam czas na pożegnanie. Przed 18:00 stwierdzono zgon. Było mi bardzo ciężko, gdyż byłem do niej bardzo przywiązany. Jednak wiedziałem, że to nie koniec. Trzeba było załatwić wiele spraw w tym pogrzeb. Mogłem jednak liczyć na pomoc rodziny i paru wyjątkowych osób, lecz na kilku się zawiodłem.

Pierwszą osobę, która przeszła moje najśmielsze oczekiwania, jest koleżanka, którą znam od przysłowiowych pieluch. Był okres, gdzie się kumplowaliśmy, potem nasze drogi się rozeszły, by w ostatnim czasie znów się spleść. Czasem im pomagałem w drobnych sprawach, czasem ich wysłuchałem. Takie kumpelskie życie. W dzień, kiedy moja mama wylądowała w szpitalu, zostawiła córkę z dziadkami i przyjechała, by mnie wspierać, by trzymać kciuki, za zdrowie mojej mamy. W szpitalu przesiedziała z nami dużo czasu. Pojawił się nawet jej brat, z którym od dłuższego czasu nie utrzymuje bliskich kontaktów, ale też nie jesteśmy wrogami. Po prostu każdy ma swoje życie. Wracając jednak do niej, to gdy dowiedziała się, że mama jednak nie przeżyła, zapewniła nas, że możemy liczyć na jej wsparcie. Prawidłowo to już by wystarczyło. Jednak było tego więcej. Gdy załatwiliśmy już wszystkie sprawy związane z mszą, cmentarzem i pogrzebem, podałem to do wiadomości. Sama zdecydowała przyjść na mszę katolicką, pomimo że jest innego wyznania. To mnie bardzo zaskoczyło w bardzo pozytywny sposób. Pojawiła się również na pogrzebie i w chwili, gdy myślałem, że nie dam rady, miałem jej wsparcie. Tak samo jest do teraz. Mimo że minęło już trochę czasu, cały czas wykazuje zainteresowanie moim samopoczuciem. Jej zachowanie obrazuje świetnie powiedzenie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Drugą osobę, która bardzo mile mnie zaskoczyła, znam od jakiś 10 lat. Kiedyś rzadko ze sobą gadaliśmy, a od jakiś 2 lat rozmawiamy dość często. Czasem się spotykamy, czasem imprezujemy. Jednak prawda jest taka, że trochę nie doceniałem tej osoby i to zupełnie niesłusznie. Zawsze miała o mnie dobre zdanie, jednak ja często nie umiałem się tym samym odwdzięczyć. Jednak to, co dla mnie zrobiła, jest naprawdę wiele warte. Nad ranem, gdy moja mama wylądowała w szpitalu, cały czas SMS-owała ze mną, by dowiedzieć się, jak się mama czuję. Gdy napisałem jej, że mama zmarła, najpierw nie chciała uwierzyć. Jednak jeszcze tego wieczoru po 23:00 wpadła po prostu, by pogadać, przytulić i dodać otuchy. W czwartek pojawiła się również na pogrzebie. Bez żadnego problemu wzięła wolne, by przyjechać. Dodam, że mojej mamy w sumie nigdy nie poznała, a jednak bez żadnego „ale” pojawiła się. Również w czasie pogrzebu mnie wspierała jak osoba powyżej i tak jest do teraz. Czasem mnie opierniczy, czasem pocieszy, lecz wiem, że gdybym znów potrzebował pomocy, na 100% się pojawi. Trzecia osoba, którą znam ją od pewnego czasu, zaskoczyła mnie również bardzo pozytywnie. Pomimo jej wcześniejszych błędów, które spowodowały sporą niechęć do niej. Osoba ta pożyczała ode mnie pewne sumki pieniędzy i nie oddawała, aż uzbierała się spora sumka. Poza tym dokonała na naszych wspólnych znajomych kradzieży. Dlatego nasz stosunek do niej był niezbyt przyjazny, a tolerowaliśmy ją z pewnych względów. Jednak na krótko przed wyjazdem tej osoby za granicę i tragiczną dla mnie sytuacją, rozmawiałem z nią. Przeprosiła za błędy, jakie popełniła i cieszyła się, że pomimo nich, nie skreśliliśmy jej ostatecznie. Wyjeżdża właśnie dlatego, żeby spłacić swoje błędy i długi. Powiedziałem, że każdemu się zdarza je popełniać i sam też wiele ich popełniłem. Gdy nadeszła nieszczęsna sobota, nadałem tylko, że mama jest w szpitalu w stanie krytycznym. Potem, że odeszła. Na drugi dzień tuż przed wyjazdem, zamiast spędzać ostatnie chwile z rodziną, przyszła do mnie pogadać, podtrzymać na duchu razem z jeszcze jedną osobą. Bardzo mnie to ucieszyło i powiedziałem, by weszli. Byli zaszokowani, tym jak to się potoczyło i widziałem łzy w oczach. Zdziwiło ich również to, że się tak dobrze trzymam pomimo takiej tragedii. Odpowiedziałem, że muszę, gdyż za dużo spraw jest teraz na mojej głowie. Niestety następnego dnia ta osoba musiała wyjechać, by móc w przyszłości naprawić błędy, jakich się dopuściła. Dla mnie ważne było, że mimo iż na pogrzebie jej nie było, potrafiła przyjść i dowiedzieć się, zobaczyć jak się mamy.

Kolejne trzy osoby trafiają do neutralnych zachowań. Wszystkie nie mieszkają w moim mieście. Kontakt mieliśmy sporadyczny, jednak gdy dowiedziały się o tym, co się wydarzyło, niemal natychmiast się odezwały. Rozmawialiśmy trochę czasu i obiecali, że jak tylko będą w moim mieście, na pewno będą chcieli iść na grób mojej mamy. Dwie z nich znam od dziecka, chociaż przez pewien czas kontakt się urwał, trzecią poznałem nieco później. Jednak to było naprawdę spoko zachowanie w takiej sytuacji. Takie, jakie może dać osoba, która nie może się spotkać z Tobą twarzą w twarz, a jednak chce Cię w jakiś sposób wesprzeć.

Piątą osobę znam również od berbecia. Jednak jest to pierwsza z osób, które mnie nieco zawiodły. Kiedy po śmierci mamy pojawiła się w niedzielę wraz z osobą nr 3, byłem szczęśliwy. Mogłem z kimś pogadać i było ok. Miała także być na pogrzebie, ale tu zaczęły się pierwsze wymówki. Mógłbym to zrozumieć, gdyby mi to powiedziała prosto w oczy, telefonicznie, czy msg, ale nie. Dowiedziałem się drogą pantoflową od innej osoby. Jedną z nich było to, że nie ma z kim dziecka zostawić. Jednakże na pogrzebie mamy były dzieci młodsze niż jej. Mógłbym to zrozumieć, że nie chce narażać dziecka na stres związany z pogrzebem, ale jak wyżej pisałem, mogła mnie o tym powiadomić. Jeszcze to bym jakoś przeżył i aż tak się nie gniewał. Co zabolało mnie bardziej, to brak po pogrzebie jakiegoś kontaktu z jej strony. Nie znamy się od dzisiaj i tłumaczenie, że nie wiedziała, jak zareaguje, nie jest dla mnie żadnym wytłumaczeniem. Podobnie jak to, że nie miała czasu. Było 1,5 tygodnia. Można było wysłać, choć SMS-a albo napisać wiadomość na MSG. Zajmuje to może minutę? Poważnie się nie dało? Czy zabrakło chęci? Ja sądzę, że to ostatnie…

Szóstą osobę, na której się zawiodłem, znam mniej więcej tyle samo co piątą. Chociaż byłem w bliższych z nią stosunkach, praktycznie przyjacielskich. Paręnaście lat temu poróżniła nas jedna sprawa, a w sumie osoba i o mało nie zakończyliśmy tej znajomości. Jednak jak na przyjaciół przystało, usiedliśmy, pogadaliśmy i stwierdziliśmy, że nie ma co tracić znajomości przez tę osobę. Wiadomo, zaufanie zostało naruszone, a jednak chcieliśmy to odbudować i tak się stało. Spotykaliśmy się średnio raz na tydzień, czasem dwa. Kontakt mieliśmy niemal ciągle, wspólne wyjścia, imprezy, granie, filmy. Dlatego zabolało mnie to bardzo. Tydzień wcześniej byliśmy na wspólnym wyjściu, więc wiedziałem, że ta osoba nie będzie mogła być na pogrzebie, gdyż po prostu nie mogła już zwolnić się z pracy. Ja to rozumiem i nie sprawiło mi to kłopotu. Jednak liczyłem na jakiś kontakt. Jakiś ruch z tamtej strony. Wiem, że ta osoba w weekendy nie pracuje, więc czekałem… czekałem… i nic, niedziela to samo. Wiem, że była ta osoba u 7 osoby, więc napisałem do niej. Niestety była już dość wstawiona i nie szło się dogadać, to napisałem, by w niedziele wpadli… Zaczął się kolejny tydzień i nadal nie miałem odzewu, ale w tygodniu mogę zrozumieć. Kolejny weekend przede mną i znów cisza. Zawsze weekendowe mecze razem oglądaliśmy, a tu nic. Ani zapytania co u mnie, jak się czuję. Ani zaproszenia na jakieś piwko, wspólny meczyk, bym teoretycznie nie myślał o tym. A jednak nadal cisza. Od trzeciego do siedemnastego. Gdzie w końcu spotkałem go u 7 osoby. Do tej pory mnie jakby to powiedzieć olewał. Przynajmniej tak uważałem. Jednak po opierniczeniu go, przyznał, że fakt, głupio się zachował, ale myślał, że tak będzie dla mnie lepiej. Jak odpocznę itp… Robił tak, jak on by chciał. Odpowiedziałem, że mimo wszystko mógł się zapytać. Dla mnie wiele stracił, gdyż znając się tyle lat, powinien choć trochę wiedzieć, jak się zachować, ale cóż…

No i czas na osobę, która mnie najbardziej zawiodła w tym czasie. Znamy się z czasów szkolnych, wtedy się kumplowaliśmy, ale z czasem poznał kobietę i nasze drogi się rozeszły. Przez pewien okres praktycznie kontakt był zerowy. Ponownie zaczęliśmy się spotykać pewien czas temu. Poznałem lepiej jego żonę i dziecko. Wszystko się toczyło dobrze, ale zaczęły się między nimi problemy, aż w końcu przyłapana została na umawianiu się z innymi. Jak można się domyślić, był załamany, jednak staraliśmy się wspierać go, jak mogliśmy. Nie dawaliśmy mu siedzieć samemu i myśleć, zabieraliśmy na imprezy itp. Od roku również nieco kręcę z pewną dziewczyną i niestety przy pewnej imprezie zaczął się do niej dostawiać, tak się w sumie nie robi. Na szczęście koleżanka jest bardziej ogarnięta, niż myślał i nawet wstawiona mu odmówiła. Wróćmy teraz do historii. Po śmierci mojej mamy, pisałem do niego. Po chwili oddzwonił, ale coś bełkotał, więc powiedziałem, żeby jutro wpadli na piwko. Napisałem i w sumie cisza. Umówiony był z paroma innymi moimi znajomymi, że wpadnie z nimi na pogrzeb. Jednak płonne były moje nadzieję. Był co prawda po nocce i gdyby mi to powiedział:
"Sorki, jestem zmęczony i naprawdę nie dam rady przyjechać.” Byłoby ok. Jednak dowiedziałem się również okrężną drogą. Zabolało mnie to dość mocno, gdyż sam potrafiłem iść do niego tuż po pracy, niewyspany. Ok myślę sobie, pewnie napisze coś albo wpadnie na chwilę w wolniejszej chwili. Czekałem i czekałem, i podobnie jak z 6 osobą się nie doczekałem. Nasza wspólna znajoma była bardzo zniesmaczona jego zachowaniem, bo ją również kilka razy wystawił i skwitowała to krótko, że chyba nie chce mieć takiego znajomego, co olewa przyjaciół w potrzebie. W końcu razem z kumplem zgadaliśmy się z tą trójką minusowych osób. Dwie pozostałe osoby potrafiły przeprosić i wyjaśnić, dlaczego tak postąpiły. Ostatnia osoba niestety nic nie wyjaśniła. Tak jakby ją to nie obchodziło albo nie zrozumiała swojej winy. Dlatego powiem szczerze, nie ma już na mnie co liczyć.

Tak właśnie kończy się ta historia. Co mam sądzić wiem sam. Dzięki tej tragicznej historii zweryfikowałem swoich bliskich znajomych, gdyż Prawdziwych Przyjaciół poznaje się w biedzie.
 
 __________________________________________________________________


Oto pierwsza historia pewnej anonimowej osoby, zdarzenie tak smutne i przykre, które pokazuje jacy ludzie są naprawdę. Potrafimy znać kogoś przez lata, a w takich sytuacjach właśnie wychodzi z nas jacy naprawdę jesteśmy. Ja nie znam tych ludzi, ale każdy może dojść do własnych przemyśleń po przeczytaniu takiej historii. Widać tu jak niektórzy są zakłamani, sama osobiście znam osoby, które były, wtedy kiedy to one czegoś potrzebowały, ale gdy ktoś coś chciał, to ich nie było. Tak się właśnie rodzi brak zaufania. Zapraszam do pisania swoich historii, przemyśleń i pozostawienia komentarza, zachęcam również też do obserwacji, jeżeli chcecie czytać co piątek moje przemyślenia.

piątek, 16 czerwca 2017

Rocznica

Tak, mój blog skończył dzisiaj rok.

Kochani, mam rocznicę, ale w sumie nie o tym chcę pisać. Miło mieć urodziny blogowe, ale czy koniecznie trzeba je świętować? Ja nawet własnych nie świętuję (czemu?) No cóż, może dlatego, że nie mam z kim... to nieważne! Przez ten rok przejrzałam dość sporo blogów, kilka zaobserwowałam, miałam swój okres „buntu” i miałam już nie pisać, jednak okazało się, że potrzebuje tego i tak nadal tu jestem. Sam blog przeszedł kilka zmian w wyglądzie, wciąż nie wiem, czy jest, aby na pewno dobrze. Wracając do tematu, przeglądałam i czytałam różne blogi, naprawdę sporo się dowiedziałam. Jak to jest z tymi urodzinami? Są blogi, które obchodzą każdy rok, są takie, które obchodzą dopiero po 3 czy 4 rocznicy i robią coś specjalnego, są też takie, które w kolejne urodziny dochodzą do wniosku, by zamknąć swój blog, no i w tym wszystkim jestem ja. Nie robię na pierwsze urodziny nic specjalnego, ale chce, byście wiedzieli, że jestem tu już rok, od taka sobie zwykła informacja. Właściwie nie uważam, że będę obchodzić jakoś specjalnie blogowe urodziny, więc chyba nie macie co liczyć na specjał
 Nie chce Was zanudzać postami typu: 
  1. „Co dało/daje mi blogowanie?”, moim zdaniem jest tego pełno i w większości odpowiedzi są podobne. 
  2. Zrobienie Q&A też myślę, że by Was nie zaciekawiło (aczkolwiek mogę się mylić). 
  3. Konkurs, tu potrzebna nagroda i pomysł. 
Tak to są właśnie 3 moim zdaniem standardowe specjale na urodziny bloga. Wiadomo, każdy blog jest inny i indywidualny, więc każdy obchodzi (lub też nie) urodziny na własny sposób. 

Z mojej strony zawsze możecie liczyć na przemyślenia i muzyczny kącik, jednakże prosiłabym Was kochani, byście udzielili się trochę (nie koniecznie na blogu), piszcie do mnie zauważone zachowania wśród ludzi. Chciałabym, aby nie tylko moje historie zachowań, na które się natknęłam, tu się znalazły, ale także i Wasze! Nie wstydźcie się, możecie zachować swoja anonimowość lub też zrobić reklamę swojego bloga. Naprawdę piszcie kochani, chciałabym już za tydzień przestawić jakąś historie z zachowania z moimi i autora tekstu przemyśleniami.

Dokładnie rok temu o 14:23 napisałam swojego pierwszego posta, dzisiaj tych postów mam już troszkę więcej. Czy wytrzymam kolejny rok? Zobaczymy.

sobota, 10 czerwca 2017

Muzyczny kącik ♪♪ vol.2

B.R.O

Gatunek: Hip-hop / Rap

Tytuły:
  1. 3 dni
  2. Gorzka czekolada
  3. Hołd
  4. Love
  5. Ona i on
  6. Po co mi ona?
  7. Róża
  8. Wspólne niebo
  Dlaczego lubię jego twórczość?
Ma bardzo przyjemy głos i tworzy niezłe bity, teksty są poruszające i prosto z serca.

01.04.2016 - Odbył się jego koncert w klubie Remont (Warszawa - Mokotów), głównie ludzie w wieku 16 - 18, czyli młoda publiczność. Na koncercie była niesamowita energia, dużo skakania co dawało niezłego kopa, poniżej zdjęcie z koncertu. Poznałam go dzięki mojej znajomej, które udostępniła jego twórczość na fb.Na stronie tekstowo.pl znajduje się 128 jego utworów. 

Znacie, słuchacie? Możecie się pochwalić w komentarzu innymi utworami lub powiedzieć co sądzicie o jego twórczości.

piątek, 2 czerwca 2017

Od Was dla Was

Kochani !

Dzisiaj taki luźniejszy post, chcę Was zachęcić do pisania różnych zachowań, z jakimi się zetknęliście, a które nie zostały tu jeszcze poruszone. Jak wiecie lub nie, możecie pisać do mnie na 3 sposoby, pierwszy z nich to przez fanpage w wiadomości, piszecie tam swoją historię i jeśli chcecie, by była anonimowa, wystarczy to dopisać. Drugim sposobem kontaktu ze mną jest komunikator gadu-gadu (55701215), tam możecie być nawet bardziej anonimowi, rejestracja jest szybko, a dane możecie wpisać, jakie chcecie, po całej sprawie możecie oczywiście usunąć konto. Trzecią opcją kontaktu jest to oczywiście zostawienie komentarza pod tym postem lub w zakładce kontakt, tutaj również jest opcja bycia anonimowym. Oczywiście, jeśli nie chcecie być anonimowi i prowadzicie swój blog, to nie ma żadnych przeszkód, by się podpisać linkiem do bloga, który zamieszczę w następnym poście. Każda nadesłana historia może zostać umieszczona na moim blogu, nie zamierzam wybierać lepszych czy gorszych. Nad niektórymi z nich mogę wypowiedzieć się bardziej, ale to tylko będzie wynikać z moich osobistych przemyśleń na dany temat. 

Podsumowując, piszcie swoje historie macie 3 sposoby, gdzie możecie mi je opisać, możecie być anonimowi i nie wszystko zależy od Was. Zachęcam gorąco do opowiadania waszych lub waszych znajomych historii zachowań, zachęcam również do obserwacji bloga i fanpage.

Zostańcie częścią tego bloga !

wtorek, 30 maja 2017

Obojętność

Dzisiejsza znieczulica

 Zadaje sobie pytanie, jak to jest, że ludzie są tak obojętni i nie mają w sobie za grosz empatii? Co nami kieruje, że odwracamy wzrok od tragedii i nieszczęścia, zamiast stawić czoło i spróbować pomóc, przecież to wcale nas nic nie musi kosztować. Oczywiście są ludzie, którzy potrzebują wsparcia finansowego, ale dla takich ludzi są też fundacje i różne organizacje, więc jeśli my sami nie jesteśmy przy kasie to i tak nie mamy, jak pomóc takim osobom. Ignorujemy za to tych, którzy potrzebna jest inna pomoc nie koniecznie ta w postaci pieniężnej, staliśmy się zimni na ludzką krzywdę i bezradność wobec życia. Oczywiście to nie jest tak, że każdy z nas taki jest, ale problem jest naprawdę dość duży i zostaje moim zdaniem zamiatany pod dywan. Niestety nie znam odpowiedzi jak odmienić kogoś, by był bardziej empatyczny. Mogę tylko pisać tutaj o tym problemie, jaki istnieje w naszym świecie, chociaż chyba najbardziej dotyczy Polski, tu bardziej określić nie potrafię, bo zwyczajnie nie wiem, jeśli macie jakieś dane w tym temacie to możecie o tym napisać. Chciałabym znać jakieś rozwiązanie tego problemu, na tę chwilę niestety żadnego nie znam. Mogę zmienić siebie, ale świata nie zmienię, będę próbować i nie poddam się. Są problemy, które trzeba poruszać i mówić o nich głośno, szczególnie w dzisiejszym świecie, coś poszło nie tak i teraz jest naprawdę źle. Jedynym co mnie pociesza to chyba fakt, że nie jesteśmy tak znieczuleni dla zwierząt.

 Kochani, piszcie swoje opinie na ten temat, zaglądajcie do starszych postów, jeśli się Wam spodobało zostańcie na dłużej i obserwujcie. Od czerwca wprowadzę trochę zmian, przede wszystkim posty w piątki no i do picuję znacznie wygląd bloga, postaram się żeby kolorystyka została ta sama. Do następnego ! 😃

Obserwuj przez e-mail